Z tarasu widokowego olbrzymiego wieżowca aż po horyzont widać zabudowania. W granicach administracyjnych mieszka około 12 milionow ludzi, jednak wraz z Jokohamą i innymi miastami nad Zatoką Tokijską, płynnie przechodzącymi jedno w drugie, skupiają około 35 mln mieszkańców. To największe skupisko ludzi na ziemi.

W czasie wojny, amerykańskie naloty zniszczyły całkowicie miasto, więc zostało odbudowane od zera. Poza świątyniami nie ma tu starych zabudowań. Niedostatek miejsca rzutuje na wszystkie dziedziny życia i funkcjonowania tokijczyków. Z tego powodu rower służy do przejazdu z domu na stację i z powrotem i co zadziwiajace, pomimo wielkiej ilości rowerzystów mijających się na wąskich ulicach, nie ma kraks. Nie ma podziału na lepsze lub gorsze dzielnice. Wszystkie wygladaja tak samo i wszędzie mieszkają tacy sami Japończycy, wiodący ten sam styl życia.

Atrakcji dla turysty jest tu tyle, że możnaby przez miesiąc każdego kolejnego dnia zachwycać się miastem bardziej niż poprzedniego. Jestem zdziwiony, że Japonia, a zwłaszcza Tokyo, nie są popularnymi kierunkami wyjazdów turystycznych.

Na jednym z forów internetowych przeczytałem: "Japończycy są zadziwiająco odporni na naukę obcych językow i mimo długich, kilkunastoletnich studiów języka angielskiego, odpowiedź na nawet najprostsze pytanie przekracza ich możliwosci." I to jest święta prawda! Jedną z przyczyn takiego stanu jest fakt, że oni do siebie nawzajem zwracają się używając sformułowań w typie naszych PANI, PAN, WY, tylko jeszcze mniej bezpośrednio i z jeszcze większym szacunkiem. Natomiast po angielsku trzeba powiedzieć do każdego rozmówcy "prosto z mostu" TY, co jest niezgodne z ich wielowiekową kulturą, tradycją i językiem. I dla wielu z nich jest to bareira nie do przeskoczenia. Podobno.

Ale do zwiedzania Japonii czy Tokyo język nie jest wcale potrzebny. Wszystko jest tak logicznie i jednoznacznie opisane i narysowane, że nie ma najmniejszych problemów z poruszaniem się pieszo czy przemieszczaniem środkiem transportu. No i te pociągi Shinkansen!

Na umieszczonych tu zdjęciach staram się pokazać to, czego nie zobaczymy w Polsce czy w Europie. Nazwijmy to innością. Oczywiście dla miejscowych cudzoziemcy są inni, dziwni. Daje nam to czasami możliwość postępowania odbiegającego od miejscowych reguł, więc niech tak pozostanie.

Wśród niebosiężnych wieżowców z zadartymi do góry głowami chadzali Jerzy Arsoba i Igor Skawiński. Autor zdjęc: Igor Skawiński. Zapraszam do obejrzenia 103 zdjęć. Igor .